Shenzhou- orginalna koncepcja czy chińska kopia Sojuza?

Uwaga mediów w zakresie astronautyki w roku 2010 była w głównej mierze skoncentrowana na wydarzeniach z wiązanych zprzyszłością NASA i niepewnymi losami amerykańskiego programu lotów załogowych. Określenia typu „Nowa era NASA” i podobne skutecznie skupiały na sobie uwagę wielością deklaracji a przeraźliwie rozmytą wizją najbliższej przyszłości. Innym obszarem gdzie wiele się wydarzyło był sektor prywatny, który w minionym roku rozpieszczał nas, dla odmiany pozytywnie, dużą ilością nowych informacji (głównie SpaceX oraz Virgin Galactic).

W stosunku do tych rozreklamowanych w iście amerykańskim stylu przedsięwzięćii trochę na uboczu uwagi znajduje się chiński załogowy program kosmiczny. W mediach często komentowany i sprowadzony do dwóch punków. Podaje się do wiadomości, że chiński statek kosmiczny Shenzhou jest wzorowany na rosyjskim Sojuzie sprzed 40 latiii, ewentualnie rozwijając tę myśl o analizę umieszczającą chiński program kosmiczny na poziomie rosyjskiego, z wczesnych lat siedemdziesiątychiv. Pomimo że zdania te nie są nieprawdziwe to pozostawione bez komentarza mogą dać fałszywy obraz potencjału Chin w zakresie załogowej astronautyki. Prześmiewczo można powiedzieć, że widelców w Europie używa się od XV wieku ale korzystanie z nich dzisiaj nie cofa naszej kultury kulinarnej do poziomu średniowieczav.

Rok 2011 będzie ważnym rokiem dla CNSA Chińskiej Agencji Kosmicznej, która ma w planie wystrzelenie pierwszej z serii, stacji kosmicznej Tiangong 1. Warto, zatem spojrzeć na ważny element systemu, jakim jest pojazd transportujący ludzi na orbitę.

Statek kosmiczny Shenzhou bywa często określany jako kapsuła Shenzhouvi, co jest mylące gdyż kapsuła powrotna stanowi 1/3 całości wynoszonej na orbitę obok części serwisowej oraz modułu orbitalnego. Widoczne podobieństwo do rosyjskich statków Sojuz nie jest przypadkowe, lecz różnice konstrukcyjne powodują, że przeznaczenie jak i zakres możliwości czynią z niego pojazd o zupełnie innym potencjale. Przede wszystkim nie wygląda na to żeby przy jego produkcji używano części rosyjskiej konstrukcji czy to kopiowanych czy produkowanych na licencjivii, choć Cox Reportviii podaje, że w latach dziewięćdziesiątych RKK Energia sprzedała Chinom kompletnego Sojuzaix. Podobieństwo kształtu najprawdopodobniej wynika również z przyjętych założeń konstrukcyjnych, które wpłynęły na jego wygląd. Jako porównanie można podać podobieństwo Sojuza do General Electric Apollo Proposalx lub wahadłowca Buran do Space Shuttle (nie wyklucza wzorowania się, jednak różnice są zbyt duże żeby uznać je za kopie).

Dokowanie chińskiego statku z laboratorium orbitalnym Tiangong 1

Dokowanie chińskiego statku z laboratorium orbitalnym Tiangong 1

Shenzhou jest większy i cięższy od swojego rosyjskiego odpowiednika (kapsuła powrotna o 13%)xi a moduł orbitalny ma kształt cylindra dającego 8 metrów sześciennych powierzchni użytkowej. Najistotniejszą cechą chińskiego statku wyróżniającą go na tle innych konstrukcji jest właśnie cylindryczny Moduł Orbitalny. Posiada własny napęd, oraz zasilanie i system kontroli lotu umożliwiający autonomiczny lot po odłączeniu się od reszty statku. Potencjalnie istnieje możliwość dołączania modułów przez kolejne Shenzhou do tych już orbitujących co tworzyłoby małą stację kosmiczną lub dołączanie ich do pełnowymiarowych stacji Tiangong i następnych tym samym powiększając ich powierzchnię użytkową. Możliwości takiej nie mają rosyjskie Sojuzy, gdyż tam śluza jest zintegrowana z kapsułą powrotną. Inną opcją jest pozostawienie modułu na orbicie w celu przeprowadzenia automatycznych eksperymentów naukowych, co zresztą miało już miejsce (pracował 6 miesięcy po powrocie kapsuły załogowej). W wersji bez węzła cumowniczego na nosie znajduje się miejsce dla dodatkowego wyposażenia, którym mogą być mikrosatelityxii. Moduł służy też jako śluza powietrzna przez którą przeprowadzane są spacery kosmiczne (funkcja raz tylko wykorzystana w Sojuzach 4 i 5 w 1969 rokuxiii). Cały statek zasilany jest dwoma parami baterii słonecznych o łącznej powierzchni 40 metrów kwadratowych co daje o 50% więcej energii niż w rozwiązaniu rosyjskim. Kapsuła powrotna jak wspomniano jest większa o 13% od Sojuza. Tutaj pojawiają się inne podobieństwa do rosyjskiego odpowiednika. Posiada identyczną formę aerodynamiczną i jest przeskalowanym rozwiązaniem pierwowzoru. Technika lądowania jest identyczna i wykorzystuje jedną główną czaszę spadochronu o takim samym jak w Sojuzie pomarańczowo-białym kolorzexiv. Zastosowano również rakietowy system miękkiego przyziemienia. Cechami zewnętrznymi są dwa 30 centymetrowej średnicy iluminatory zapewniające widok na zewnątrz. Kosmonauci opuszczają kapsułę włazem umieszczonym na jej szczycie. Ze względu na inne wymiary niemożliwe było zainstalowanie urządzeń z kapsuły rosyjskiej. Instrumenty pokładowe oparte są na nowoczesnych wyświetlaczach ciekłokrystalicznych. System ręcznego orientowania statku w przestrzeni oparty jest o rosyjskie rozwiązanie Vzor pozwalające na ustawienie w pozycji umożliwiającej włączenie silników hamujących. Brakuje mu jednak funkcji peryskopu, która umożliwia widok do przodu wykorzystywany przy dokowaniu pojazdu z innymi w przestrzeni. Wobec takich różnic przyszłe dokowania będą musiały być prowadzone za pomocą transmisji wideo lub osobnego stanowiska znajdującego się w module orbitalnymxv. Przestrzeń wewnętrzna kapsuły wynosi 6 metrów sześciennych za sprawą miejsca jakie zajmują spadochrony główny i zapasowy. Kosmonauci zajmują miejsca na trzech modelowanych na wzór rosyjski siedzeniach skierowanych na wspomniany cyfrowy panel sterowania. Dwa wielofunkcyjne wyświetlacze LCD o dużej rozdzielczości mogą wyświetlić dowolny punkt na ziemi, aktualną pozycję statku oraz strefy lądowania wyliczane przez komputer na bieżąco. Panel sterowania posiada syntezator głosu zintegrowany z systemami bezpieczeństwa reagujący na sytuacje odbiegające od normy. Wnętrze kapsuły oświetlane jest przez regulowane lampy fluorescencyjne. Na wyposażenie każdego kosmonauty składają się: kombinezon kosmiczny opierający się konstrukcyjnie na rosyjskim kombinezonie Sokół, ubranie służące do przetrwania w fazie po lądowaniu a przed znalezieniem przez grupy poszukiwawcze (z doświadczeń rosyjskich jak podczas misji Sojusz 18-1 wiadomo, że może z tym być różnie), ubranie robocze na czas pobytu na orbicie, bieliznę, słuchawki z mikrofonem, zestaw czujników monitorujących stan zdrowia, oraz śpiwór.

Porównanie rozmiarów kapsuł używanych bądź planowanych.

Porównanie rozmiarów kapsuł używanych bądź planowanych.

Czy zatem Chińczycy latają…chińską podróbką? Czy może jednak na bazie dostępnej technologii zdobytej na drodze działań biznesowych z Rosją opracowali własną ciekawą konstrukcję? Osobiście przychylałbym się do drugiej opcji. Moduł orbitalny ma postawione przed sobą zadania jakich nie stawia się, nie stawiało i nie będzie stawiać projektom w ciągu najbliższych dwóch dekad (Orion, Dragon, CST-100, Sojuz oraz projekt jego następcy) szczególnie w zakresie autonomicznych lotów badawczych.

Orland Krzyżanowski

xi Dane techniczne podaję za angielską wikipedią. Pokrywają się z informacjami z innych źródeł: http://en.wikipedia.org/wiki/Shenzhou_program

xvhttp://www.astronautix.com/craft/shenzhourv.htm

Bibliografia

Angielska gazeta http://www.dailymail.co.uk przypis 2

Angielska wikipedia http://en.wikipedia.org przypisy 4,5,8,11

Anglojęzyczny serwis poświęcony astronautyce http://www.astronautix.com przypisy 6,10,15

Gazeta Wyborcza http://info.wyborcza.pl/ przypis 6

Serwis Kosmonauta.net http://www.kosmonauta.net przypisy 1,3

Serwis Youtube http://www.youtube.com przypis 12

Strona poświęcona astronautyce http://www.spacefacts.de przypis 14

Strona Amerykańskiego Instytutu Aeronautyki i Astronautyki http://www.aiaa.org/ przypis 9

Przyszłość NASA: Flexible Path – krok do przodu czy dwa kroki w tył?

Przyszłość NASA: Flexible Path-  krok do przodu czy dwa kroki w tył?

Poniższy artykuł zdobył uznanie redakcji serwisu Kosmonauta.net i został tam opublikowany zdobywając pierwsze miejsce w ogłoszonym konkursie.

 

 

 

Mówi się, że kto stoi w miejscu ten się  cofa. 29 września 2010 roku doszło do głosowania nad kompromisową ustawą budżetu NASA. Za tym niedużo mówiącym wydarzeniem kryje się jednak dalsza przyszłość amerykańskich załogowych lotów kosmicznych, która wcale nie jest tak pewna, jak zdążyliśmy się przyzwyczaić oglądając od trzydziestu lat starty wahadłowców.

Wraz z ostatnim lotem promu zakończy się ambitny program kosmiczny, którego oficjalny początek przypadał na 5 stycznia 1972 roku [1]. Stanowił on nie mniejszy sukces, choć może mniej widowiskowy, niż lądowanie człowieka na księżycu. Umożliwił stały dostęp na orbitę astronautom i możliwość dokonywania szerokiego spektrum operacji orbitalnych w zakresie, jakiego nie umożliwiały żadne kapsuły kosmiczne wykorzystywane zarówno w tamtym okresie, jak i dzisiaj. Pomimo pojawiających się również głosów krytyki programu wahadłowców (w zakresie obniżenia kosztów dostępu na orbitę, częstotliwości lotów, bezpieczeństwa [2]), nie można mu odmówić tego, że stanowił rewolucję w zakresie korzystania z przestrzeni kosmicznej i przez trzydzieści lat trwale wpisał się w świadomość ludzi, stanowiąc synonim pojęcia podróży kosmicznych.

Wiadomo, że nic nie trwa wiecznie i w cieniu katastrofy kolejnego wahadłowca w 2003 roku, gdy suma ofiar programu wzrosła nagle do 14 osób, było trzeba wystosować jakieś stanowisko stawiające następny cel. Powrót człowieka na Księżyc w ramach nowego programu Constellation i ustanowienie tam stałej bazy w przeciągu dwóch dekad. Powyższa deklaracja była głównym postulatem Wizji Eksploracji Kosmosu  ogłoszonej przez prezydenta Georga W. Busha w 2004 roku [3]. Dzisiaj z perspektywy przeszło 6 lat można się zastanawiać czy były na to realne środki oraz czy dobrze przemyślano cele, które chciano osiągnąć. Faktem jest jednak, że pod względem rozmachu światowa prasa naukowa miałaby, o czym pisać przez cały okres istnienia programu. Trzeba by opracować nowe technologie, system transportu ludzi i ładunków praktycznie od podstaw gdyż wykorzystane elementy z programu wahadłowców miałyby marginalny udział w stosunku do czasu, jaki spędzono na ich wykorzystywanie i projektowanie (głównie elementy ET i rakiet SRB). To znacznie zwiększało koszty i ukazało słabość programu wahadłowców jako tak wyspecjalizowanego zamysłu, że trudno było o adaptacje do następnego programu, co zresztą było przedmiotem debat.

Dzisiaj pod koniec 2010 roku wiemy, że na Księżyc nie polecimy. Nie ma programu Constellation. Zatem rodzi się oczywiste pytanie: Gdzie będzie NASA za 10 lat? W ramach kompromisowego budżetu wiemy, że za kilka lat Amerykanie będą w stanie wysłać ludzi na orbitę za sprawą zachowanej kapsuły Orion, co umożliwi im dotarcie na orbitującą ISS. W czasie przerwy po ostatnim locie wahadłowca w 2011 roku, a pierwszym locie załogowym Oriona w 2016 roku [4] będą mogli liczyć na pomoc Rosjan w tym zakresie lub prywatnych firm jak SpaceX i jej kapsuły Dragon. Gdy Orion zacznie funkcjonować, będzie wykonywał misje na ISS przez cztery następne lata gdyż budżet przewiduje środki na jej utrzymanie do 2020 roku [5]. Ten stan rzeczy może ulec zmianie, jeżeli współpraca z międzynarodowymi partnerami uległaby pogorszeniu.

Przykładowo Rosja zapowiadała już kilkakrotnie możliwość odłączenia swoich modułów stacji [6], co mogłoby stanowić nie lada problem gdyż to właśnie rosyjska część jest odpowiedzialna za kontrolę lotu i orientację stacji w przestrzeni oraz posiada napęd. Duża część systemów rosyjskich jest głównymi systemami całego kompleksu [7]. Jeżeli los stacji byłby po 2020 roku tak niepewny istnieje możliwość, że NASA nie będzie miała powodów do wysyłania załogowych misji kosmicznych, gdyż nie będzie miała dokąd ich wysyłać. Podobna sytuacja miała już miejsce w 1974 roku i trwała aż, do 1981, gdy zakończono program Apollo a budowa wahadłowców się przeciągnęła. W trakcie tej przerwy w lotach utracono jedyną w historii amerykańską stację kosmiczną Skylab [8].

Bezpowrotnie odebrało to Amerykanom możliwość zdobycia doświadczeń w przeciwieństwie do programu rosyjskiego i ich stacji orbitalnych Salut (na orbicie od 1971 do 1991 roku) [9]. Sytuacja obecna i następne dziesięć lat wydają się odznaczać mniejszą perspektywą na rozwój od poprzedniej przerwy w lotach załogowych. Tym razem nie jest to przerwa pomiędzy dwoma dużymi programami. Kompromisowy budżet NASA tylko reguluje sytuację po zakończeniu lotów wahadłowców. Żeby być dokładnym warto wspomnieć, że prezydent Barak Obama określił cel nadrzędny. Miałaby nim być misja na Marsa za trzydzieści do czterdziestu lat. Niestety będzie to okres, w którym ekipy rządzące zmienią się kilkakrotnie i nikt z obecnych dziś decydentów nie weźmie odpowiedzialności za wydarzenia mające nastąpić za trzy dekady.

Podobnie jak loty Oriona do NEO, to tylko dalekosiężne plany na temat misji nieistniejącym statkiem za kadencji przynajmniej trzeciego prezydenta po obecnym. Ponadto trudno uznać za początek działania w tym kierunku postanowień zawartych w Flexible Path. Jak wspomniałem na początku. Kto stoi w miejscu ten się cofa. W ciągu najbliższej dekady z najwyższym prawdopodobieństwem dynamicznie na orbitę wejdą Chiny. Statki Shenzou pomimo wzorowania na rosyjskich Sojuzach zostały zaprojektowane z pewną myślą koncepcyjną dającą im sporo możliwości [10]. Na dzień dzisiejszy jest gotowa pierwsza stacja kosmiczna, która lada chwila ma być wystrzelona [11]. Rosjanie utrzymują na orbicie stacje orbitalne od czterdziestu lat adaptując i udoskonalając wcześniejsze projekty. Jest to też czterdzieści lat doświadczeń w długoterminowym przebywaniu człowieka w środowisku mikrograwitacji.

W sytuacji polepszającej się kondycji gospodarki tego państwa można się spodziewać chęci do ponownego usamodzielnienia się w swoim programie kosmicznym (program Shuttle-Mir oraz ISS były dla Rosji kompromisem w burzliwych dla nich ekonomicznie i politycznie latach dziewięćdziesiątych). W mediach pojawiają się pomysły dalszego rozwoju ich programu w postaci OPSEK- Pilotowanego Kompleksu Orbitalnego będącego już czymś więcej niż zwykłą stacją kosmiczną [12]. Ponadto rozwinięte są projekty następcy używanego od czterdziestu lat statku Sojuz [13]. Nie należy też zapominać o sektorze prywatnym jak Bigelow Aerospace. Jako inwestycja prywatna podobnie jak SpaceX może poradzić sobie z ograniczaniem kosztów wynoszenia ładunków na orbitę i gdy stanie się to opłacalne umieścić prywatną stację kosmiczną, której technologia została już opracowana i przetestowana [14].

Podsumowując pojawia się pytanie czy czterdzieści lat po lądowaniu człowieka na księżycu, loty orbitalne i suborbitalne można nazwać nową erą NASA? Misje poza niską orbitę okołoziemską, które są ujęte we flexible-path przypominają różne niezrealizowane studia koncepcyjne przygotowane dla NASA w ramach Apollo Applications Program z 1968 roku [15]. Czyżby USA widziało swoją przyszłość w powrocie do przeszłości?

[1] http://spaceflight.nasa.gov/shuttle/reference/basics/history/index.html
[2] http://en.wikipedia.org/wiki/Criticism_of_the_Space_Shuttle_program
[3] http://www.space.com/news/bush_plan_faq_040115.html
[4] http://www.nasa.gov/pdf/491544main_orion_book_web.pdf
[5] http://www.kosmonauta.net/index.php/Przyszlosc/NASA/2010-09-30-nasa.html
[6] http://news.bbc.co.uk/2/hi/8064060.stm
[7] http://www.russianspaceweb.com/iss_russia.html
[8] http://www.astronautix.com/project/skylab.htm
[9] http://ntrs.nasa.gov/archive/nasa/casi.ntrs.nasa.gov/19870012563_1987012563.pdf
[10] http://www.astronautix.com/craft/shenzhou.htm
[11] Artykuł na stronie serwisu Kosmonauta.net
[12] http://www.russianspaceweb.com/opsek.html
[13] http://www.russianspaceweb.com/ptk_z.html
[14] http://www.bigelowaerospace.com/
[15] http://ntrs.nasa.gov/archive/nasa/casi.ntrs.nasa.gov/19790072165_1979072165.pdf

Perspektywy rosyjskiego programu kosmicznego w kontekście deorbitacji ISS około 2025 roku

Segment rosyjski ISS

Segment rosyjski ISS

Perspektywy rosyjskiego programu kosmicznego w kontekście deorbitacji ISS około 2020 roku
(na podstawie artykułu zamieszczonego w serwisie Russian Space Web – „A concept of the Russian successor to the ISS autor Anatoly Zak”)

Amerykańsko-rosyjska współpraca przy budowie ISS była wydarzeniem bezprecedensowym w historii podboju kosmosu. Nie brakowało w czasie planowania i realizacji emocji po obydwu stronach i często jak można się domyślać była to kwestia pieniędzy. Amerykanie mieli de facto kilkadziesiąt lat opóźnienia w sprawie stacji kosmicznych, które trzeba było nadgonić, a Rosjanie dla odmiany kilkadziesiąt lat doświadczenia ale kraj który to osiągnął dopiero co upadł i nowa Rosja cierpiała na poważną zapaść gospodarczą.  Nic dziwnego, że gdy budowa ISS wkracza obecnie w ostatnią fazę, obydwie strony myślą co by można w przyszłości osiągnąć samodzielnie. Amerykanie ze względu na możliwości ekonomiczne (choć jest to kwestia dyskusyjna w obliczu zmiany polityki kosmicznej w 2011), a Rosjanie ze względu na olbrzymie doświadczenie zdobyte na przestrzeni czterdziestu lat utrzymywania kolejnych stacji na orbicie. Konflikty ujawniały się również w trakcie wspólnego korzystania ze stacji, gdy Rosjanie chcieli podreperować swój budżet umożliwiając loty turystyczne do swojej części stacji. Amerykanie sprzeciwiali się temu, co irytowało stronę rosyjską, która jeszcze parę lat wcześniej była jedynym państwem posiadającym swoją stację orbitalną. Obydwa kraje zawsze miały inny zamysł w wykorzystaniu przestrzeni kosmicznej. Priorytety amerykańskiego programu co kilkanaście lat się zmieniają. Rosjanie od początku istnienia zakładali, że celem jest ustanowienie stałej obecności człowieka w przestrzeni kosmicznej [1].

W kontekście takich problemów w 2001Rosja zapowiedziała budowę stacji orbitalnej będącej następcą ISS. Miała ona powstać na bazie projektów stacji Mir i Mir 2, gdy tylko Rosja wyjdzie z zapaści gospodarczej. W 2004 roku zespół pod przewodnictwem Nikołaja Anfimowa przedstawił możliwą konfigurację przyszłej stacji. Miała składać się z zespołu napędowego skonstruowanego na bazie statku TKS [2] oraz ciśnieniowego modułu naukowego. W tym czasie jednak Rosja zaczęła wychodzić z kryzysu i stawiać sobie cele bardziej ambitne. W czasie piątego Międzynarodowego Kongresu Aeronautycznego (International Aerospace Congress) zapowiedziano separacje rosyjskich modułów od ISS między rokiem 2015 a 2025. Potwierdzono w tych planach wysoką inklinację orbity nowej stacji w okolicach 70 stopni, co umożliwiłoby obserwację większości terytorium Rosji.

W 2007 roku na konferencji prasowej  zapowiedziano również, że nowa stacja byłaby również platformą dla statków kosmicznych zmierzających w kierunku Księżyca lub Marsa (choć to jest na dzień dzisiejszy przejawem myślenia życzeniowego). W 2009 roku powtórzył deklarację umieszczenia na orbicie nowej rosyjskiej stacji bez wyznaczania jednak daty, kiedy miałoby to nastąpić. Wszystko najwyraźniej będzie zależało od długości eksploatacji ISS.

Jak miałby wyglądać Orbitalniy Pilotiruemyi Eksperimentalniy Kompleks na chwilę obecną? W przeciwieństwie do jakiegokolwiek innego obiektu czy to Mira, projektu Mira 2 czy ISS, sercem nowej stacji będzie czterotonowy rdzeń o kształcie kuli zaopatrzony w 6 portów dokujących NODE. Będzie to jedyny stały element stacji. Wszystkie inne moduły będzie można dodawać i usuwać wraz z upłynięciem czasu ich przydatności. Moduł NODE ma zostać wkrótce umieszczony na ISS i wraz z kilkoma innymi oddzielić się od niej, gdy zapadnie decyzja o deorbitacji [3]. Rosjanie opracowali również bardziej kontrowersyjny plan działania: odłączenie całej swojej sekcji, gdy stacja będzie jeszcze działać. Pozbawiłoby ją to możliwości kontroli lotu i wysokości orbity, gdyż te elementy znajdują się w module Zvezda. W takim wypadku w ciągu najbliższej dekady ISS mógłby uratować tylko zmodyfikowany europejski ATV, dając jej możliwość manewrowania (choć przy mnogości funkcji jaką spełnia rosyjski moduł serwisowy tak naprawdę podobna sytuacja oznacza koniec stacji). W tym czasie Rosjanie będą musieli zmienić inklinację orbity na taką, którą mógłby obsługiwać nowobudowany kosmodrom Wostocznyj. Do jej zmiany użyte zostałyby w roli holowników kosmicznych statki transportowe Progress.

Tak może wyglądać rosyjska astronautyka za dekadę lub dwie. Nie wszystko zależy od samych Rosjan. Obecna stacja jest międzynarodowa i duży wpływ na ich plany będą miały ruchy wykonane przez Amerykanów. Rosja ma długotrwałą wizję eksploracji kosmosu, do której konsekwentnie dąży. Nowa seria rakiet Rus-M, nowy załogowy statek kosmiczny PPTS (Perspektivnaya Pilotiruemaya Transportnaya Sistema), będący następcą wysłużonego Sojuza, a wszystko to startujące z nowego kosmodromu Wostocznyj do nowej rosyjskiej stacji orbitalnej. Na chwilę obecną Rosjanie wydają się mieć mniej problemów z planowaniem swojej przyszłości niż ich amerykańscy koledzy.

 ukończony segment rosyjski gotowy do odłączenia jako samodzielna stacja.


Ukończony segment rosyjski gotowy do odłączenia jako samodzielna stacja.

Bibliografia:
[1] http://www.fas.org/ota/reports/8319.pdf -Memorandum techniczne -Działania Rosjan do ustanowienia stałej obecności człowieka w kosmosie 1983r. (PDF)
[2] http://en.Wikipedia.org/wiki/TKS_spacecraft#TKS_FGB
[3] http://www.russianspaceweb.com/iss_node.html

oraz:
http://www.russianspaceweb.com – Serwis internetowy poświęcony rosyjskiej astronautyce.
http://en.wikipedia.org – angielskojęzyczna wikipedia

Hello world!

Welcome to WordPress.com. This is your first post. Edit or delete it and start blogging!