Hobby, modelarstwo kosmiczne- I ty możesz mieć kosmodrom w domu!

Soyuz TMA-19 undocking (źródło: Roskosmos)

Model statku Soyuz skala 1:144 (z kolekcji własnej)

 

Gdy klasyczny układ salonu w domu będący plagiatem katalogu Ikei zacznie nas nudzić, zaczynamy się zastanawiać co by tu dodać od siebie, żeby ten plagiat zmienił się w sformułowanie „pokój wzorowany pomysłami stylistyki skandynawskiej, gdyż tych rzeczy po lewej w ogóle w katalogu nie było”.

IMGP8604Mówie tu o odważnym wkomponowaniu elementów tak niszowego w Polsce hobby jakim jest astronautyka załogowa w naszą przestrzeń życiową. Jednym z okazalszych elementów poza plakatami, zdjęciami, ewentualnie jakimś teleskopem pod oknem może być wykonanie i ustawienie w widocznym miejscu pięknego modelu pojazdu kosmicznego, najlepiej historycznego. Pierwsze próby zorganizowania czegoś podobnego po najmniejszej lini oporu przedstawiają słabą kondycję rodzimego rynku modelarskiego w tej dziedzinie. Z ofertą wychodzi przedewszystkim znana większości modelarzy plastikowych firma Revell z kilkoma banalnymi wręcz pozycjami: Apollo, Saturn V, Wahadłowiec i oczywiście lądownik księzycowy, żeby nie było. Orginalniejsza opcją jest model ISS za prawie 300 zł w dodatku w nieaktualnej konfiguracji. Innymi słowy szału nie ma.

Zdjęcie z misji STS-105. Segment rosyjski we wczesnej fazie budowy ISS (od lewej Zwiezda, Zarja) fot. NASA

Zdjęcie z misji STS-105. Segment rosyjski we wczesnej fazie budowy ISS (od lewej Zwiezda, Zarja) fot. NASA

Przechodząc do setna, w szerokim świecie niepolskiej części internetu istnieją olbrzynie zasoby modeli wszystkich programów kosmicznych w przeróżnych skalach i różnym stopniu odwzorowania detali w zakresie modelarstwa kartonowego. Wystarczy drukarka i na 40 arkuszach drukujemy 70 centymetrowy model rakiety Energia z wahadłwocem Buran bądź satelitą Polyus z pierwszego lotu. Bardzo elegancko wyglądają kapsuły Merkury wraz z wieżyczką ewakuacyjną bądź statki Gemini. Jedną z ciekawszych opcji jest serwis zawierający modele wszystkich modułów ISS w bardzo wysokiej jakości. Większość modeli jest stosunkowo prosta i świetnie nadają się na uprzyjemnienie wieczoru po pracy.  Wystarczy klej, nożyczki i trochę wyobraźni przestrzennej połączonej ze znajomością tematu tego co akurat się konstruuje.

autor: Orland Krzyżanowski

Zapraszam do galerii moich modeli kosmicznych.

Strony fanowskie z darmowymi modelami:

http://www.axmpaperspacescalemodels.com/ISSpage.html   -kompletna stacja ISS

http://jleslie48.com/gallery_models_real.html    – praktycznie wszystkie ważniejsze pojazdy kosmiczne

Salut 6 – wizja artystyczna

Salut 6 -wykonanie własne

kompleks: Progress, Salut 6, Sojuz

Buran-Energia 70cm wysokości razem 70 arkuszy a4- dla ambitnych

Wahadłowce sceptycznym okiem- podsumowanie programu STS

Oświadczam że jestem autorem poniższego artykułu i jest on objęty prawem autorskim. Orland Krzyżanowski;

Na podstawie:

Cegłowski, Maciej (2005-08-03). „A Rocket To Nowhere”.

The Rise and Fall of the Space Shuttle, Book Review: Final Countdown: NASA and the End of the Space Shuttle Program by Pat Duggins, American Scientist, 2008, Vol. 96, No. 5, p. 32.

    Lipiec 2011 roku jest datą która kończy program amerykańskich wahadłowców kosmicznych oraz szerzej, większą część amerykańskiego programu kosmicznego. Optymistyczne podsumowania zostawię dla mainstremowych mediów które przedstawiają to wydarzenie jako koniec pewnego etapu, który był sukcesem i robi teraz miejsce dla jeszcze ambitniejszych planów. Chcę oddać jednak sprawiedliwość programowi STS, był to prawdopodobnie najbardziej skomplikowany pojazd załogowy jaki kiedykolwiek wynosił ludzi na orbitę. Wahadłowce były bez wątpienia złotą drogą…tyle że do nikąd.

Projekt został ogłoszony 5 stycznia 1972 roku za prezydentury Richarda Nixona. Pierwszy gotowy orbiter używany do celów testowych został przedstawiony 17 września 1976 roku. Trzy podstawowe cele stawiane wahadłowcom to:

-niskie koszty dostępu na orbitę w porównaniu z rozwiązaniami konwencjonalnymi

-bezpieczeństwo lotów

-duża częstotliwość lotów

 Każde przedsięwzięcie ocenia się na podstawie tego czy spełniło kryteria według których było realizowane, wobec  czego po kolei:

źródło: Wikipedia, tak miało wyglądać przygotowanie promu do lotu pierwotnie

-koszty: planowano że kolejne misje wahadłowca będą kosztowały od około kilku do kilkunastu milionów dolarów tymczasem na chwilę obecną cena startu to… 1,5 miliarda  dolarów (60.000$ za kilogram ładunku użytecznego). Dla porównania rozwiązania rosyjskie to w systemie Proton 110 milionów dolarów (5.000 $ za kg ładunku użytecznego).

-Bezpieczeństwo: wahadłowce miały być bezpieczne niczym zwykłe samoloty pasażerskie według założeń. Fakt to 14 ofiar i strata 2 promów co stanowiło znaczący procent ubytku floty 2 z 5 zbudowanych i zdolnych do lotów kosmicznych w 130 lotach. Bezpiecznie nie było.Dla porównania Wahadłowce przez 30 lat korzystania nie były nigdy asekurowane w każdej fazie lotu co mocno odróżnia je od rozwiązań rosyjskich gdy program ewakuacyjny uratował już życie kilku astronautom. Rosjanie od 1967 stracili 4 astronautów w 2 statkach Sojuz na samym początku ich kariery, w tle zimnowojennego wyścigu. Warto zaznaczyć, że amerykańskie scenariusze awaryjnego przerwania lotu są czysto medialnym zabiegiem głoszonym po każdej z katastrof i promy nigdy nie były tak bezpieczne jak ma to miejsce w programie rosyjskim.

– częstotliwość lotu: 2 tygodniowe przygotowanie promu do lotu było zbyt optymistyczne nawet na etapie założenia. Realnie zajmuje to od 4-6 miesięcy co spowodowało że zamiast 100 lotów przewidzianych dla

źródło: Wikipedia, A tak przygotowanie wygląda w naprawdę

każdego promu po 30 latach mamy ogółem 135 wykonanych misji przez 5 promów. O 400 mniej niż zakładano.

Trzy główne założenia okazały się nie spełniać pokładanych w nich nadziei. Z tego punktu widzenia należy uznać tezę, że program nie spełnił oczekiwań. Jest jeszcze inny mało znany fakt. Promy miały wynosić na orbitę wszystko, w tym „wszystko“ wojskowe. Niestety masa promu po zbudowaniu była większa niż planowano co spowodowało że nie mógł z kosmodromu Vandenberg latać na orbity polarne wymagające większego nakładu energii niż starty równikowe.

 Innym aspektem który był niekorzystny dla programu to nomen omen postęp technologiczny, a dokładniej miniaturyzacja. Wielka ładownia z biegiem lat przestała być potrzebna gdyż dzisiejsze satelity straciły na rozmiarach. Największą bolączką od połowy lat osiemdziesiątych stało się dla NASA udowadnianie celowości istnienia tego pojazdu. Jak wyjaśnić starty ekstremalnie drogiego pojazdu skoro można było wynosić satelity taniej i bezpieczniej? Pierwszym pomysłem po katastrofie z 1986 roku był Teleskop Hubble’a. Ambitny projekt który niemal nie skończył się kompromitacją NASA. Teleskop umieszczony przez prom na orbicie która była rekordową i krańcową wysokością na którą mógł się wznieść…okazał się niesprawny. Podczas kolejnych misji serwisowych do niego usterki naprawiono pokazując, że tylko dzięki tego  pojazdom była możliwość uratowania niesamowicie drogiego teleskopu. W połowie lat 90tych powoli zaczęło być jasne że promy nie mają za bardzo dokąd latać. 14dniowe misje naukowe to stanowczo za krótki czas na sensowne eksperymenty. Rosjanie zostawali na orbicie miesiącami i to już od 1971 roku wraz z pierwszymi stacjami orbitalnymi. Amerykanie finansowo wykrwawili się przy promach i plany własnej stacji orbitalnej były odległe i nierealne ze względu na symboliczne doświadczenie w tej materii i zapóźnienie technologiczne w tej dziedzinie.  Z tego problemu udało się wybrnąć startując program Mir-Shuttle. Rosjanie udostępnili swoje technologie dokowania ich wahadłowca Buran dzięki czemu udało się stworzyć kompleks Prom kosmiczny – stacja Mir. Ostatnią rzeczą która przedłużyła życie programu STS była budowa stacji ISS w której w pełni wykorzystana została wielkość ładowni i możliwości operacji orbitalnych promu (przy modułach USA,JAXA i ESA,  gdyż Rosjanie swoje segmenty umieścili samodzielnie, po prawdzie ISS to rosyjska stacja Mir 2 obudowana modułami partnerów z Zachodu)

Tak pokrótce wygląda historia programu od strony sceptycznej. Zdecydowałem się na taką wersje żeby zrobić przeciwwagę dla nieobiektywnych i raczej hura optymistycznych przekazów głównych mediów. Program był ambitny i był wielkim osiągnięciem ale  prowadził do nikąd. Po jego zakończeniu doświadczenie 30 lat użytkowania będzie niewykorzytane gdyż następny pojazd będzie przypominał statki Apollo z lat 60` i zostawi Amerykanów bez możliwości wysłania własnych astronautów na orbitę przez najbliższe kilka lat. Nie ma też żadnego celu na przyszłość. Opracowywany statek Orion jest pozostałością po anulowanym programie księżycowym. Nawet NASA nie wie po co jest jej potrzebny oprócz lotów taksówkowych do ISS które będą przejmowane przez przemysł prywatny w najbliższych latach.

autor: Orland Krzyżanowski