Rozmiar ma znaczenie- Najprawdopodobniej największy w Trójmieście model rakiety nośnej CZ 2F

2,2 metra wysokości i autor dla porównania 🙂

Dzisiaj pozwolę sobie na odbiegnięcie od głównego tematu strony jednak oczywiście dalej zostajemy w temacie astronautyki. O rakietach nośnych można dużo czytać i oglądać powiększając swój zasób wiedzy. Czasami przychodzi jednak chęć, żeby zrobić coś czego można dotknąć czyniąc temat bardziej namacalnym. Po wykonaniu serii małych modeli Sojuzów i Progressów, nieco większego modułu głównego Mira o rozmiarach około 10-15 cm pomyślałem, że może tym razem pójdę krok dalej. 2,2 metra wysokości wydawało się być tym co spełni moje ambicje modelarskie i przyznaje, że się nie zawiodłem. Prezentuje prawdopodobnie największą w Trójmieście a już na pewno w Pruszczu Gdańskim rakietę nośną CZ 2F.

Chiny są trzecim krajem który umieścił człowieka samodzielnie na orbicie. Co ciekawe w chwili obecnej są jednym z dwóch państw które ma taką możliwość. Samodzielnie prowadzą program budowy stacji kosmicznej w ramach którego w chwili obecnej krąży na orbicie prototypowe laboratorium kosmiczne Tiangong 1. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie do końca dekady doczekamy się pełnowartościowej wielomodułowej stacji kształtem przypominającej Mira. O statkach Shenzhou wzorowanych na Sojuzie jakkolwiek nie będących jego kopią pisałem w marcu ubiegłego roku jednak pominąłem tam rakietę nośną, która jest koniem roboczym załogowego Chińskiego Programu Kosmicznego.

 

W ramach projektu 921 pod którym to oznaczeniem kryje się program chińskich załogowych lotów kosmicznych zaistniała potrzeba budowy rakiety nośnej, która wynosiłaby ludzi na orbitę. Projekt zaczęto opracowywać w 1992 roku. Ze względu na chęć obniżenia kosztów i czasu zrezygnowano z budowy systemu od podstaw decydując się na modernizację istniejącej rakiety Changzheng 2E, która miała swój pierwszy lot w 1990 a została wycofana z użytku w 1995 roku kiedy to zastąpiła ją mniej awaryjna wersja 3B. CZ 2F w załogowej wersji tylko z wyglądu przypomina wersję 2E co jest dobrą wiadomością jeżeli doczytamy, że ta ostatnia na 8 lotów łącznie miała tylko 5 udanych. System kontroli lotu oraz elektronika zostały przeprojektowane i znacznie unowocześnione. Przy porównaniu sylwetek widzimy, że dodano wieżyczkę ewakuacyjną na szczycie, która w razie niebezpieczeństwa odstrzeli ludzi od rakiety jeżeli ta sprawiałaby kłopoty.

 Rakieta składa się z 2 głównych stopni oraz 4 rakiet dodatkowych. Wszystko jest napędzane dimetylohydrazyną jako paliwem oraz tetratlenkiem azotu w roli utleniacza, zatem jest to rozwiązanie dosyć toksyczne. Do chwili obecnej niezawodność tego nosiciela to 100%. Podczas lotów Shenzhou 5 i 6 odnotowano jedynie poprawiony później ,problem z silnymi wibracjami. Wyniosła ona 8 statków Shezhou w tym trzy załogowe oraz laboratorium kosmiczne Tiangong 1. W nieodległej przyszłości planuje się zastąpienie jej (i pratycznie całej floty rakiet do tej pory stosowanych) wersją CZ5 która posłuży do wynoszenia modułów przyszłej stacji z udźwigiem od 1.5t do 25t na LEO i do 14t na GTO.

Na chwilę obecną czekamy na mający się odbyć w marcu lub kwietniu załogowy start CZ 2F z Shezhou 9. Będzie to pierwsze dokowanie chińskich astronautów do stacji na orbicie. Żeby być dokładnym warto zaznaczyć że od startu Tiangong 1 mamy do czynienia z wersją CZ 2F/G. Wprowadzone modyfikacje w stosunku do wersji F obejmują modyfikacje kontroli lotu oraz współpracę z systemem GPS.

 

Dane na podstawie: http://www.sinodefence.com/humanspaceflight/launch-system.asp

 

Nowy numer AstroNautilusa już dostępny

Dostępny jest nowy numer AstroNautilusa jedynego w Polsce czasopisma poświęconego w całości zagadnieniom astronautycznym. Całość można pobrać ze strony: www.astronautilus.pl

Bieżący numer poświęcony jest w większej części pierwszemu polskiemu satelicie

Zapraszam do lektury.

-Może zaoszczędzimy na autopilocie? Dokujmy ręcznie!

Teoria i praktyka: rezygnacja z systemu dokowania KURS na rzecz TORU w statkach zaopatrzeniowych Progress (1997)

Oświadczam, że jestem autorem poniższego tekstu i jest on objęty prawem autorskim

Oszczędność nie jest czymś z gruntu złym. Wręcz przeciwnie, budżet można kontrolować tak pod kątem przychodów jak i wydatków. Czasami jednak można oszczędzić na czymś na czym się nie powinno.

25 czerwca 1997 roku podjęto próbę ręcznego dokowania statku zaopatrzeniowego Progress M-34 za pomocą systemu TORU do stacji Mir. Było to drugie podejście, gdyż pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem z powodu błędnych wskazań radaru systemu automatycznego dokowania. Pomysł polegał na oddokowaniu i oddaleniu się a następnie  ponownym zbliżeniu do Mira. Rosjanie nie pochwalili się tym co zamierzają zrobić. W czasie wywiadu amerykański astronauta Michael Foale, który był w tamtym czasie na stacji zaznaczył, że zupełnie nie wiedział co Rosjanie robią- a zrobili sporo. W celu uniknięcia awarii radaru, która miała miejsce wyłączono go zupełnie. Do reszty systemów z których rosyjski operator mógł korzystać zaliczały się… monitor. Pamiętajmy, że mamy 1997 rok, więc nie był to monitor wysokiej rozdzielczości LCD a bardziej nieduży telewizor o jakości obrazu pirackiej kasety VHS z rynku. Nie znano zatem prędkości ani pozycji statku.

obraz z monitora toru Mir na tle Ziemi- dużo nie widać

Progress oddalił się i obrócił o 180st. Rozpoczął ponowne podchodzenie do kompleksu orbitalnego. Najciekawszym faktem było to, że kamera zaopatrzeniowca widziała Mira na tle Ziemi. Przy słabym obrazie stacja zlewała się tłem. Astronauci Foale i Lazutkin zaczęli gorączkowo szukać Progressa przez okna. Plan polegał na sprytnym pomyśle oświetlenia znalezionego statku dalmierzem laserowym. W ten sposób można by było podać operatorowi TORU- Wasilijemu Cybiliewowi odległość. Atmosfera zaczęła robić się nerwowa. Nikt nie mógł znaleźć statku. Gdy wreszcie go dostrzeżono było za późno. Rosjanie wydali astronaucie NASA polecenie ewakuowania się do Sojuza. Kolizja była nieunikniona. Nie było czasu ani miejsca na zmianę trajektorii lotu statku. Po kilku sekundach Progress uderzył. W tej samej chwili uruchomił się alarm oznajmiający dekompresję. Po odbiciu się od modułów niekontrolowany statek zaopatrzeniowy uszkodził panele słoneczne wybijając wcześniej dziurę w module Spektr. W rezultacie zaistniał problem z dekompresją i niekontrolowanym ruchem obrotowym stacji. Niezwłocznie trzeba było zamknąć właz do nieszczelnego pomieszczenia. Nie było to łatwe zadanie. Oglądając filmy z Mira nietrudno dostrzec, że przez okrągłe połączenia między modułami przebiegały dziesiątki kabli i węży doprowadzających powietrze i prąd. Przecięto wszysko co przechodziło przez właz i go zamknięto. To zatrzymało proces dekompresji, ale spowodowało pojawienie się innego alarmu informującego o braku zasilania. Panele słoneczne przez niekontrolowany obrót Mira nie mogły być zwrócone w stronę Słońca. Stacja się dosłownie wyłączyła. Straciła kontakt radiowy z ziemią i weszła w jej cień. Można tylko sobie wyobrazić co czuli astronauci znajdując się w ciszy i ciemności, gdy dopiero co uniknęli śmierci.

 Rezultatem tych wydarzeń było trwające wiele tygodni przywracanie kompleksu do życia. Stacja nigdy nie oddzyskała pełnej sprawności, gdyż Sperktr pozostał zamknięty już na zawsze. Pojawia się zatem pytanie. O co chodziło Rosjanom z tym manewrem?

Gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Jak powszechnie wiadomo rosyjska gospodarka była w latach 90-tych wręcz chronicznie niedofinansowana. Brakowało pieniędzy w każdej jej gałęzi, również kosmicznej. Statek transportowy Progress jest zaprojektowany do lotu tylko w jedną stronę. Po zakończeniu misji spala się całkowicie w atmosferze a wraz z nim drogi i w dodatku produkowany poza Rosją (na Ukrainie) system automatycznego dokowania KURS. Całość pomysłu polegała na tym, żeby po kilku udanych manewrach z ręcznym podejściem i dokowaniem za pomocą TORU pomyśleć o zaprzestaniu montowania go w statkach transportowych. Jak wiemy z pomysłu się wycofano.

Na podstawie wiadomości z:

http://www.russianspaceweb.com/mir_close_calls.html

http://en.wikipedia.org/wiki/Mir#Accidents

oraz wywiadów z astronautami w programie TV:

BBC Horizon: Mir Mortals

Informacja techniczna dotycząca praw autorskich

Chciałbym poinformować czytelników, że dokonałem modyfikacji we wszystkich wcześniejszych wpisach. Zmiany dotyczą wyraźnego wskazania pochodzenia tych tekstów których nie byłem samodzielnym autorem w celu uszanowania praw autorskich twórców oryginału. Dotyczy to generalnie 3 pozycji do tej pory zamieszczonych, które są tłumaczeniem artykułów anglojęzycznych.

Od dnia dzisiejszego pod tytułem artykułu/wpisu będzie wyraźnie zaznaczony rodzaj tekstu:

-artykuł w całości będący moim dziełem: treść jest oryginalna i mająca charakter twórczy. Nie inspirowana oni opierająca się na istniejących opracowaniach.

-tłumaczenie za wiedzą i zgodą autora: w takim wypadku autor oryginalnego tekstu będzie wskazany jeszcze raz na końcu tekstu.

-artykuł zależny bądź inspirowany: w tej sytuacji pojawi się przed tekstem „Na podstawie: tytuł i autor artykułu oryginalnego” : będą to wpisy, które powstają w wyniku pobudki dostarczonej przez inny utwór, co można stwierdzić zapoznając się z utworem inspirowanym.

Undocking confirm! nawiązał współpracę z -Beyond Apollo-

Miło mi oznajmić, że -Undocking confirm!- nawiązał współpracę z  DAVIDEM S. F. PORTREE autorem http://beyondapollo.blogspot.com/ najlepszego bloga dotyczącego historii amerykańskiej astronautyki.

Rezultatem jest dostęp Undocking confirm! do dziesiątków artykułów na temat historii astronautyki. David Portree umożliwił mi przetłumaczenie i zaprezentowanie wam na tej stronie niesamowicie ciekawych i mało znanych epizodów z historii amerykańskiej astronautyki. 

David Portree pracuje w Regional Planetary Information Facility, Astrogeology Science Center w US Geological Survey. Daje mu to dostęp do setek dokumentów niedostępnych nam- zwyczajnym pasjonatom tematu.

Każdy wpis będący tłumaczeniem odpowiednio oznaczę zgodnie z zasadami, które podałem w „o stronie”.