Żołnierze w kosmosie- czy mamy czego się bać? Załogowa militaryzacja kosmosu na przykładzie doświadczeń programu Ałmaz

Poniższy tekst doczekał się publikacji- ze swojej strony przedstawiam wersję w jakiej przesłałem tekst do redakcji z racji zamkniecia wydawania czasopisma a przemożnej chęci zapoznania was z tą ciekawą historią.                                                                                                           -Orland Krzyżanowski

 

Artystyczna wizualizacja wojskowych stacji Ałmaz wraz ze statkiem TKS.

             Oglądając dzisiaj wydarzenia dziejące się na orbicie nie można wyjść z podziwu nad osiągnięciami współczesnej nauki. Na pokładzie ISS od lat wykonuje się taką ilość eksperymentów z różnych dziedzin naukowych, że temat ten zasługuje na oddzielne opracowanie (najprawdopodobniej podzielone na kilka artykułów) i ryzykowna byłaby próba wymienienia ich wszystkich a wybranie najważniejszych mogłoby wywołać pełną emocji debatęi. W kontekście historycznym warto wiedzieć, że nie zawsze rola stacji jako placówki naukowej była oczywista co pośrednio ukazują produkcje kinowe z lat w których pierwsze konstrukcje zostały umieszczone na orbicie. W 1967 oraz w 1979 roku na wielkie ekrany weszły filmy z Jamsem Bondem pod tytułami „Żyje się tylko dwa razy” i „Moonraker”, których spora część akcji działa się w przestrzeni kosmicznej. Kinematografia świetnie oddaje w nich zimnowojenną atmosferę i obawy społeczne późnych lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, w których za sprawą rozwijającej się technologi, nową areną działań stała się przestrzeń kosmiczna, oraz zagadnienie jej militaryzacjiii.

Kosmos w kolorach moro

Stroną, która energicznie podjęła to wyzwanie był Związek Radziecki. Uwojskowienie programu rosyjskiego było nieporównywalnie większe niż ich konkurentów z USA, którzy praktycznie od początku skupieni byli na misji księżycowej. Ocenia się, że misje kosmiczne Rosjan o charakterze naukowym lub propagandowym stanowiły tylko 20% całości ich aktywności na tym obszarze. Rosyjska aktywność w kosmosie była więc w większości wojskowa.iii Jednym z jej przejawów był tajny program załogowych militarnych stacji rozpoznawczych Ałmaz.

GPN-2002-000189

Został on zaproponowany w październiku 1964 roku przez Władymira Czełomieja. Ten ostatni wiedząc jak zabiegać o fundusze w Związku Radzieckim przedstawił swój projekt jako odpowiedź na plany USA, które szczęśliwie dla konstruktora zapowiedziały budowę stacji MOL (Manned Orbiting Laboratory ) służącej celom wojskowym. MOL miała być oparta na architekturze programu Gemini. Czy Stany Zjednoczone faktycznie stanowiły pod tym kątem zagrożenie dla Rosji jest sprawą dyskusyjną. Dowództwo sił powietrznych określiło wprawdzie, że MOL miał być najdonioślejszą polityczną decyzją w sprawie podboju kosmosu o randze dorównującej wysłaniu człowieka na Księżyciv, jednak rzeczywistość szybko zweryfikowała te patetyczne stwierdzenia. Gdy dla Czełomieja przygoda z programem stacji orbitalnych się zaczęła tak dla USA ten epizod szybko się skończył wraz z cięciami budżetowymi i rosnącym sceptycyzmem wojskowych dla pomysłu. W 1969 roku nastąpiło jego anulowanie. Dla rosyjskiego konstruktora ważne było jednak, że bardzo głośno propagowane przez Amerykanów przedsięwzięcie wyglądało na tyle groźnie, że Związek Radziecki nie mógł nie zareagować na taką prowokację. W 1965 roku program Ałmaz został oficjalnie powołany do życia. Stacja miała posiadać wymiary umożliwiające wystrzelenie jej przez rakietę Proton. Plany przewidywały wyposażenie jej w załogową kapsułę VA (która miała być pierwotnie wykorzystana w anulowanym księżycowym statku LK-1). Umożliwiłoby to umieszczenie stacji na orbicie wraz z załogą, która po odbyciu misji wróciłaby na jej pokładzie na Ziemię. W ramach ewolucji koncepcji zaproponowano również dołączenie do systemu dużego załogowego statku zaopatrzeniowego TKS, który również byłby wyposażony w kapsułę VA co umożliwiałoby rotację załóg. Do czasu w którym zaprojektowanoby i zbudowano wszystkie elementy systemu zdecydowano się na misje w których stacja byłaby wystrzelona pusta a kosmonauci dostaliby się na jej pokład za pomocą statku Sojuz. W takim układzie odbyły się wszystkie loty programu przed jego anulowaniem.

Księżyc nie był moro… ale stacje już mogły być

W wyniku przegranego wyścigu na Księżyc, prace nad stacją mocno przyspieszyły. Na fali wewnętrznego współzawodnictwa w grudniu 1969 roku odbyło się spotkanie biur konstrukcyjnych TsKBEM (dzisiaj znane jako Energia), TsKBM (zakłady Chruniczewa i producent rakiet Proton), oraz przedstawicieli rządu w celu podjęcia decyzji co do kształtu nowego przedsięwzięcia i podziału kompetencji. Po jego zakończeniu Rosja miała już nie jeden a dwa równoległe programy budowy stacji kosmicznych. Cywilne Salut (oznaczone jako DOS- Долговременная орбитальная станция ), oraz tajne militarne Ałmaz (OPS- Орбитальная Пилотируемая Станция ) opracowywane przez Czełomieja. Dla amatorów tematu myląca może być nomenklatura użyta przy oznaczeniach. Stacje cywilne oznaczone były nazwą Salut i kolejnym numerem, natomiast stacje wojskowe były również wystrzeliwane pod tą nazwą dla ukrycia faktu, że była to zupełnie inna konstrukcja służąca celom militarnym. Stacje Salut 2, 3 oraz 5 były właśnie Ałmazami, które wyposażone były głównie w sprzęt optyczny służący rekonesansowi z orbity… oraz w przypadku Saluta 3 w 23mm (inne źródła podają 30mm)v działko mające w zamyśle służyć do obrony na wypadek próby abordażu przez statki amerykańskie. Pomimo, że działa na orbicie poruszają wyobraźnię to program Ałmaz składał się z szeregu mniej znanych jednak niezwykle interesujących epizodów. Ich przybliżenie tłumaczy dlaczego załogowa militaryzacja kosmosu nie była tak atrakcyjna dla wojska jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Rezygnacja przez Rosjan z programu po wystrzeleniu trzeciej stacji o tej naturze skłania do refleksji nad ogólną celowością tego typu przedsięwzięć.

Militarne Saluty

warto wiedzieć , że wojskowe Ałmazy to nie latające czołgi. Stacje wojskową od cywilnej nie można odróżnić tylko bo wyglądzie. Dla przykładu powyżej Salut 7.

Warto wiedzieć , że wojskowe Ałmazy to nie latające czołgi. Stacji wojskowej od cywilnej nie można odróżnić tylko po wyglądzie. Dla przykładu powyżej Salut 7 a poniżej jego przekrój wraz z zadokowanym zaprojektowanym dla Ałmaza statkiem TKS (na jego bazie opracowano  moduł podstawowy ISS- Zarja).

salyut-7_2

Dwa lata po osiągnięciu orbity przez pierwszą na świecie stację orbitalną Salut 1 do startu szykowano prototypowego Ałmaza pod maskującym oznaczeniem Salut 2 (OPS-1). 3 kwietnia 1973 roku pierwsza tego typu konstrukcja dotarła szczęśliwie na orbitę. Start załogi mającej ją obsadzić dziesięć dni później z powodu problemów technicznych Sojuza musiał się opóźnićvi. Ten splot okoliczności najprawdopodobniej doprowadził do uniknięcia tragedii. W trzynastym dniu kontrola lotu zauważyła nagłą dehermetyzację stacji. Przeprowadzone śledztwo odtworzyło przebieg wydarzeń, które spowodowały nieplanowane zakończenie jej żywota. Ustalono, że przyczyną utraty ciśnienia był wybuch górnego stopnia rakiety Proton trzeciego dnia po wystrzeleniu i znajdującego się we względnie niedalekiej odległości. Wybuch utworzył chmurę odłamków z których po kilku dniach jeden w końcu trafił w stację przebijając jej poszycie. Misja pierwszego Ałmaza była tym samym stracona. Ważny jest też fakt, że pomimo starań nie udało się natury przedsięwzięcia ukryć przed światem. Zachodni obserwatorzy zorientowali się, że w przeciwieństwie do pierwszego Saluta użyto do łączności częstotliwości przeznaczonej dla satelitów wywiadowczych. Wyszło na jaw, że Rosjanie próbowali przetestować zupełnie nową i w dodatku wojskową konstrukcję. Na zachodzie nie wiedziano o oficjalnej nazwie Ałmaz dlatego na własną rękę ochrzczono je mianem „militarnych Salutów”. W memorandum technicznym z 1983 roku (a więc ładnych kilka lat po zamknięciu programu) amerykańscy autorzy zamieszczają tylko poglądowy szkic tych konstrukcji zaznaczając, że więcej danych nie mająvii.

dokument dobry

Pełny dokument PDF do pobrania tutaj!

W wypadku nie działania linku powyżej pobierzcie dokument bezpośrednio z mojej strony- kliknij – 8319.pdf

Przed epoką kół reakcyjnych…500 000 korekcyjnych odpaleń silników

almaz

Kolejną próbę podjęto w 1974 roku gdy drugi z serii Ałmaz został wystrzelony jako Salut 3(OPS-2) i dotarł bezpiecznie na orbitę. Była to pierwsza w historii i jedyna do dzisiaj uzbrojona stacja kosmiczna. Działko było zintegrowane z kadłubem co powodowało konieczność manewrowania całą stacją w trakcie celowania. Ze względu na potężne wibracje które stwierdzono podczas prób naziemnych zdecydowano się na przetestowanie broni po opuszczeniu stacji przez załogęviii. Mniej znanym „pierwszym razem w historii” jest fakt że OPS-2 był podczas misji stale zorientowany pod tym samym kątem w stosunku do Ziemiix. Był to warunek konieczny dla rekonesansu optycznego jakkolwiek osiągnięty dosyć siłową metodą ponad 500 000 korekcyjnych odpaleń silników manewrowych w trakcie całego okresu jego użytkowania.

Kosmiczna fotografia

Na pokładzie znajdowało się łącznie 14 różnych kamerx i wybitnym osiągnięciem było uchwycenie przez instrumenty optyczne i obserwacja amerykańskiej stacji kosmicznej Skylab co udowodniło możliwość rekonesansu również na orbicie. Interesujący był sposób rejestracji obrazów i przekazywania ich na Ziemię. Jako, że do ery fotografii cyfrowej brakowało jeszcze kilkudziesięciu lat astronauci wykonywali zdjęcia metodą analogową naświetlając błonę fotograficzną. W następnej kolejności wywoływali ją na orbicie (można sobie wyobrazić trudność tego przedsięwzięcia w stanie nieważkości). Klatki które miały charakter priorytetowy były nagrywane kamerą i przysyłane sygnałem radiowym na Ziemię. Inne pakowano do małej kapsuły powrotnej w którą wyposażona była stacja. Placówkę tą odwiedziła tylko jedna dwuosobowa załoga na pokładzie Sojuza 14 spędzając na niej piętnaście dni. Kolejna próba jej obsadzenia omal nie zakończyła się tragedią w wyniku wadliwie działającego systemu dokującego „Igła”. Gdy Sojuz 15 znajdował się w niewielkiej odległości 300m od Ałmaza, „Igła” zadziałała według programu podejścia z dystansu 3kmxi. Statek odpalił silniki przyspieszając gwałtownie w kierunku stacji. Załogę uratował przewidziany margines błędu w naprowadzaniu i dzięki niemu rozpędzony Sojuz minął swój cel w odległości 40m z prędkością 72 km na godzinę. Zorientowano się, że system dokujący ma awarię jednak zanim obsługa wyłączyła wadliwie działające urządzenie Sojuz „spróbował” zadokować w tym samym stylu kolejne dwa razyxii. Szczęśliwie dla załogi nieudanie. Konsekwencją tego wydarzenia było znaczące zużycie paliwa, którego ilość umożliwiała tylko deorbitację i powrót na Ziemię. Więcej lotów na Saluta 3 się nie odbyło. Stacja do końca swojej misji była kontrolowana przez obsługę naziemną, która przeprowadziła próby działka, oraz wystrzeliła na Ziemię kapsułę z filmami fotograficznymi. W styczniu 1975 roku nastąpiła jej deorbitacja.

Szaleństwo w kosmosie…

Jednym z najciekawszych epizodów w ramach programu były tajemnicze wydarzenia, które rozegrały się na pokładzie znanego pod cywilnym oznaczeniem Saluta 5 (OPS-3). 8 lutego 1977 roku wolno zbliżając się do korpusu trzeciej z serii wojskowej stacji dokuje statek Sojuz 24. Jest to trzecia misja do tego typu konstrukcji i ostatnia w ramach całego programu. Wkrótce zostanie on zamknięty. Przed otwarciem włazu załoga ubiera maski tlenowe. Istnieje podejrzenie skażenia atmosfery.

m_sstv38

Kosmonauci wykonują serię testów. Dopiero wyniki przedstawiające zdatność powietrza do oddychania umożliwiają im zdjęcie masek. W statku w którym przybyli znajdują się dodatkowe zbiorniki z tlenem, które zostają wykorzystane w pierwszej tego typu operacji na orbicie jakim jest wymiana całego powietrza stacji. Dotychczasowe zostaje wypuszczane w przestrzeń podczas, gdy w tym samym czasie świeże podawane jest ze zbiorników Sojuza. Pierwsza obsada opuściła stację w pośpiechu wracając w fatalnym stanie psychicznym, oraz fizycznym. Co takiego wydarzyło się na orbicie, że musiano przerwać misje przed terminem było i jest przedmiotem dyskusji. Start Sojuza 21, który przywiózł pierwszą załogę na Saluta 5 (Borys Wołynow i Witalij Żołobow) odbył się bez problemów. 7 lipca 1976 roku osiągnięto kontakt wzrokowy ze stacją przy odległości 350 m i udanie zadokowano ręcznie wyłączając uprzednio „Igłę”, która znowu zaczęła sprawiać problemy. Czas misji przewidziano na 54 dni z możliwością przedłużenia do 66 co ustanowiłoby nowy rekord. Jednym z głównych zadań była obserwacja manewrów wojskowych odbywających się na Syberii. Po kilku tygodniach misji dzieje się coś niezwykłego. Wołynow prosi o pozwolenie na przerwanie misji. Po szeregu konsultacji kontrolerzy zdecydowali się zgodzić na awaryjny powrót kosmonautów na Ziemię z powodów medycznych. Żołobow jest w tak złym stanie, że nie może sam przenieść się na pokład Sojuza i musi mu pomóc Wołynow, który umieszcza go w kapsule i przypina pasami na jego miejscu. W tym samym czasie samodzielnie przygotowuje stacje do pracy w trybie automatycznym, oraz zabezpiecza pozostawione eksperymenty. Wkrótce kapsuła ląduje na polu w Kazachstanie o północy czasu lokalnego przy silnym wietrze przewracając się na bok. Wołynow z najwyższym trudem zdołał otworzyć właz i wyczołgać się na zewnątrz. Próbował wstać na nogi. Resztką sił wyciągnął kolegę z kapsuły i tak leżących na ziemi znalazła ekipa ratunkowa.

W wyniku dochodzenia podejrzewano, że chorobę i pogarszający się stan zdrowia kosmonautów a szczególnie Żołobowa spowodowały opary ze zbiorników z paliwem, które miałyby się przedostać do wnętrza stacji. Kosmonauci skarżyli się na dziwny zapach i bóle głowy. Najprawdopodobniej prawdziwy przebieg zdarzeń był bardziej złożony. Warto przypomnieć, że załoga Sojuza 24 nie stwierdziła skażenia powietrza. Jak się okazało obsada miała bardzo napięty plan dnia dużo bardziej obłożony obowiązkami niż wcześniejsze misje do poprzednich stacji. Praca w warunkach nieważkości była cięższa niż przypuszczano i żeby wykonać grafik zadań kosmonauci pracowali po 16 godzin na dobę rezygnując z ćwiczeń fizycznych. Kilkanaście wschodów i zachodów Słońca dziennie powodowało rozregulowanie cyklów dobowych. Wkrótce zaczęło dochodzić do konfliktów między Wołynowem i mniej doświadczonym Żołobowem. Ten drugi zaczął zdradzać objawy załamania nerwowego, oraz dezorientacji i klaustrofobii. Można sobie tylko wyobrazić, że atmosfera na stacji zaczęła bardziej przypominać fabułę thrillera psychologicznego niż misji naukowej. Lekarstwa zaaplikowane Żołobowowi zdawały się nie działać. W pewnym momencie Wołynow zdecydował, że dalsze kontynuowanie misji jest niemożliwe i zwrócił się do kontrolerów o jej przerwaniexiii. Wydarzenia które się tam rozegrały pozostaną najprawdopodobniej tajemnicą, gdyż pojawiają się również głosy krytyczne względem zaproponowanych przyczyn awaryjnego powrotu. Zwraca się uwagę, że lotów na poprzednie stacje i przy podobnych warunkach było już kilka, i żadna nie zakończyła się w podobny sposób. Kwestie konfliktu pomiędzy członkami załogi również są dyskutowane, gdyż byli to wysoko wykwalifikowani specjaliści, którzy przeszli szereg wymagających testów w tym psychologicznych. W planach było wysłanie jeszcze jednej misji do stacji na pokładzie Sojuza 25 jednak okazało się, że Ałmaz zużyłby większość swojego paliwa do czasu w którym zakłady Energii produkującej Sojuzy dostarczyłyby statek i misję odwołano. W sierpniu 1977 roku stację zdeorbitowano. W tym czasie przygotowywano już czwartą z serii znacznie zmodyfikowaną konstrukcję. Zamiast działka przewidziano miejsce dla rakiet dodano również drugi węzeł cumowniczy, który miał przyjąć docelowy statek zaopatrzeniowy jakim miał być TKS. Stacja ta jednak nigdy nie poleciała. Zebrało się na to kilka powodów tak politycznych, ekonomicznych jak i praktycznych.

Koniec programu

W 1976 roku zmarł minister obrony ZSRR Andriej Grieczko, który wspierał Czełomieja. Bez jego poparcia przewagę zdobywało NPO Energia ze swoim systemem Salut/Sojuz (należy pamiętać, że przez cały omawiany okres toczyła się pomiędzy obydwoma biurami konstrukcyjnymi ostra rywalizacja). Kolejną nieprzychylną sytuacją były opóźnienia w budowie statku TKS razem z którym dopiero Ałmaz miał tworzyć pełnowartościowy kompleks orbitalny. Podsumowując przyczyny anulowania programu militarnych stacji orbitalnych zwracała na siebie uwagę jeszcze inna kwestia. Wojskowi rosyjscy zaczęli podchodzić do stacji załogowych sceptycznie, gdyż ich użytkowanie i obsługa okazały się niepraktyczne. Śledząc historię ich misji wyraźnie można dostrzec, że najsłabszym ogniwem całego systemu był w tym wypadku człowiek. Większość celów mogła być i w rezultacie często była osiągana przez stacje pozbawione załogi i zdalnie sterowane z Ziemi. Rekonesans jak się okazało nie wymagał obecności człowieka na orbicie ponieważ załoga więcej czasu spędzała obsługując urządzenia związane z ich obecnością tam niż właściwego sprzętu wojskowego. Urządzenia optyczne miały być zastąpione radarowymi (takie miano już zainstalować w uziemionym Ałmazie OPS-4). W takim wypadku obecność człowieka stawała się porostu zbędna. Satelity szpiegowskie mogły wykonywać tego typu misje taniej i skuteczniej niż konstrukcie załogowe. Program zamknięto oficjalnie w czerwcu 1978 roku. Rosjanie po blisko dekadzie doszli do takich samych wniosków w tym temacie co ich konkurenci z USA, gdy zdecydowali się anulować MOLa, jednak zdecydowanie większymi nakładami pracy. Nie był to jednak czas stracony i osiągnięcia tego programu nie umarły wraz z nim. Przygotowywane stacje zdecydowano się przerobić na ciężkie satelity rozpoznawcze Ałmaz-T z których dwie po wystrzeleniu prawidłowo funkcjonowały na orbicie. Statek TKS pomimo, że nigdy nie poleciał w roli dedykowanej mu przez konstruktorów (jako pojazd załogowy) został w końcu z powodzeniem przetestowany (misje Kosmos: 929,1267,1443,1686). Dzisiaj w zmodyfikowanej formie wchodzi w skład kompleksu ISS pod nazwą FGB Zarja, która była pierwszym modułem budującej się stacji. A co z samą konstrukcją Ałmaza? Tutaj największa niespodzianka.

5870226-3x2-700x467 EA05FI29wkg 13photo-640x451

Pod koniec 2010 roku ulice brytyjskiego Douglas przemierzyły dwie ciężarówki do przewozów wielkogabarytowych. Na naczepach ukryty był pod plandekami tajemniczy cylindryczny ładunek. Jego właścicielem jest prywatna firma o wymownej nazwie Excalibur- Almaz. Ładunek został przetransportowany na wyspę Isle of Man leżącą niedaleko Wielkiej Brytanii. Po zdjęciu nakrycia okazało się, że są to dwie stacje Ałmaz! Właściciel firmy Art Dula odkupił je od Rosjan i ma zamiar doprowadzić do stanu użyteczności a następnie wysłać na orbitę, żeby w nowej roli służyły przedsięwzięciom komercyjnym, ale to już zupełnie inna historia…

Artykuł wysłałem do redakcji dwa lata temu. Od tego momentu sporo się wydarzyło i tak niektóre rzeczy się zdezaktualizowały a inne nabrały większej wagi. Art Dula został w listopadzie oskarżony i podany do sądu za oszustwo. Z drugiej strony amerykańskie siły powietrzne wykonują regularnie długotrwałe misje orbitalne wojskowego bezzałogowego promu kosmicznego X-37. W listopadzie 2014 roku podano też informacje o rosyjskim obiekcie o nazwie kodowej 2014-28E  który  nie wiadomo czym jest ale po manewrach, które dokonuje domyśla się jego wojskowego pochodzenia. Bardzo możliwe, że przy obecnej sytuacji politycznej na świecie zamiast lecieć dalej „tam gdzie nie dotarł żaden człowiek” szybciej będzie rozwijała się gałąź związaną z militaryzacją orbity.

iiJames Bond jako odbicie zimnowojennej rzeczywistości: http://h2g2.com/dna/h2g2/A51925962

ivhttp://www.russianspaceweb.com/almaz_origin.html rozdział MOL challenge akapit 2.

 

Reklamy

Informacje Orland Krzyżanowski
Witam na blogu tematycznym poświęconemu historii załogowej astronautyki. Wpisy będą miały charakter artykułów z zachowaniem poprawności formalnej w postaci podania źródeł bądź przypisów w wypadku korzystania z czyjejś pracy. W polskojęzycznym internecie nie ma wielu stron traktujących wybrane zagadnienia szczegółowo a dotyczących mniej znanych zagadnień w postaci koncepcji i różnych studiów dotyczących eksploracji przestrzeni kosmicznej w przeszłości.

6 Responses to Żołnierze w kosmosie- czy mamy czego się bać? Załogowa militaryzacja kosmosu na przykładzie doświadczeń programu Ałmaz

  1. Dante says:

    Hej, świetny blog, widzę, że będę miał lekturę na najbliższe kilka dni. Tak trzymaj!

  2. Gość++ says:

    Świetny tekst a z mojej strony prośba mógłbyś coś napisać o bojowej stacji kosmicznej Polus

  3. jery says:

    Fantastyczny Artykol – bardzo trudno znalezc taka jakosc w dzisiejszym internecie.
    Bloga zabookmarkuje i czekam na nastepne prace.

  4. Naprawdę dobre wpisy na blogu.
    Uzbrojona stacja zabezpieczeniem przed abordażem! Chyba tylko sowieci mogli wpaść na taki scenariusz z kosmicznymi piratami pod gwieździstym sztandarem 🙂 Aż wierzyć się nie chce. Ciekawe jak stacja zachowywała się po tych próbnych strzałach i ile trwały korekty.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: