Jeżeli coś pójdzie nie tak, nie będzie jak wrócić… – koncepcje NASA dla systemów ewakuacyjnych stacji kosmicznej (1986-2010)

Tłumaczenie  za zgodą autora. Na podstawie:

Quick – to the escape pods!  na: BEYONDAPOLLO.BLOGSPOT.COM autor: DAVIDES. F. PORTREE

źródło: NASA

    Można by pomyśleć, że coś takiego jak astronautyka załogowa jako z gruntu przedsięwzięcie o wysokim stopniu ryzyka powinno być asekurowane na każdym możliwym etapie. W filmach fantastyczno-naukowych nie wybiegających za daleko w przyszłość misje ratunkowe to często stały etap fabuły nad którym przechodzimy do porządku dziennego. Pożar na stacji kosmicznej, utrata hermetyzacji modułów? Zapalamy ostrzegawcze światła tworzące klimat do mającej się odbyć ewakuacji, ewentualnie jakiś dźwięk podkreślający powagę sytuacji i udajemy się do kapsuły ratunkowej. Po godzinie, dwóch jesteśmy z powrotem na Ziemi. Rzeczywistość wygląda trochę inaczej ale nie uprzedzajmy faktów…

       Konsekwencją katastrofy Challengera w 1986 roku było zwrócenie szczególnej uwagi NASA na bezpieczeństwo astronautów. Sen o flocie wahadłowców wykonujących tanie rutynowe i bezpieczne loty na orbitę skończył raptem 5 lat po pierwszym locie. Amerykańska agencja zdała sobie sprawę z faktu, że nie będzie miała możliwości natychmiastowej ewakuacji astronautów z planowanej stacji kosmicznej jeżeli ta stałaby się niezdatna do życia, lub gdyby wystąpienie przypadku medycznego przekraczało możliwości poradzenia sobie z nim załogi (operacja). NASA zaczęła myśleć nad kapsułą ratunkową dla przyszłej stacji kosmicznej.

      Amerykanie z właściwym sobie talentem do nadawania pomysłowych skrótów, przystąpili do studiów nazywając wczesną koncepcję takiej kapsuły SCRAM (Station Crew Return Alternative Module), który później zamienił się w ACRV (Assured Crew Return Vehicle). Obydwie koncepcje przypominały mały moduł stacji z osłoną termiczną doczepioną w sposób, który przypominał w całości…kapelusz. Wraz z projektowaniem kapsuły ratunkowej równolegle trwały prace nad samą stacją. Najważniejszy moment dla całości projektu to lata 1993-1994 gdy USA i Rosja zgodziły się połączyć projektowane stacje: Alfa i Mir-2 w Międzynarodową Stację Kosmiczną. Problem praktycznie sam się rozwiązał. Partnerzy zgodzili się że za kapsuły ratunkowe posłużą rosyjskie statki Sojuz. Jak bardzo była to krytyczna decyzja okazało się w 2003 roku gdy katastrofie uległa Columbia uziemiając całą flotę wahadłowców. Przez cały ten czas w tle, minimalnymi środkami wciąż studiowano kolejne pomyły pojazdów ewakuacyjnych. Na przełomie XX i XXI wieku kapsuła ewoluowała do postaci mini wahadłowca jednak później wrócono z powrotem do pierwotnej formy.

W 2004 roku rozpoczęło się opracowywanie na statku CEV -Crew Exploration Vehicle w ramach programu Constellation znanego wszystkim bardziej jako Orion. Miał on ponownie po kilku dekadach przerwy zawieźć człowieka na Księżyc. W roku 2010 prezydent Barak Obama skasował program Constellation którego Orion był częścią. Na szczęście sam statek Orion jako jedna z wielu składowych programu został uratowany. Zgodnie z oświadczeniem Białego Domu nowa kapsuła ma być wystrzelona bez załogi na ISS i zadokuje tam jako statek ewakuacyjny. Z biegiem czasu ma zostać udoskonalona żeby móc wykonywać inne zadania takie jak załogowe misje w głęboką przestrzeń czy loty księżycowe (przeloty dookoła bez lądowania).


     Podsumowując pozwolę sobie na odrobinę uszczypliwości. Pierwsze moduły nowej stacji zostały umieszczone na orbicie w 1998 roku. Po blisko 14 latach Amerykanie ciągle pracują nad systemem ewakuacji swoich astronautów. Walerij Rumin z rosyjskiej „Energii” powiedział: „Przez dziesięć lat wydali 11 miliardów dolarów…gdybyśmy tylko my mieli taką sumę. 11 miliardów i niczego nie zbudowali. Wszystko poszło na marne. Po 10 latach mają drewnianą makietę!” (przypis1). Tymczasem do momentu lotu pierwszego Oriona, skuteczny ratunek zapewniają wszystkim na stacji wielcy przegrani wyścigu kosmicznego z lat 60tych. Zaprojektowane do lotów księżycowych Sojuzy.

Przypis 1:The Story of Manned Space Stations: An Introduction, Philip Baker, Springer-Praxis, 2007, s 95.

Autor oryginalnego artykułu: DAVIDES. F. PORTREE na Beyond Apollo

(http://beyondapollo.blogspot.com)