Sowiecka „Gwiazda Śmierci”: wojskowy Sojuz VI Zwiezda (1965r)

russian-space-cowboy

„Space Cowboys” w Soviet Star Wars Art

autor: Orland Krzyżanowski

Wszystkie dane techniczne na podstawie: http://www.astronautix.com/craft/soyuzvi.htm

           Określenie Zimna wojna ma generalnie złe  brzmienie  jak każdy zwrot zawierający w sobie słowo „wojna”. Charakteryzuje się jednak dwoma aspektami, które dzisiaj są odbierane w pozytywny sposób. Pierwsza (niezaprzeczalnie) dobra rzecz to fakt, że się skończyła a my żyjemy. Z drugiej strony to bardzo ciekawy kawałek współczesnej historii, w którym dużo się działo na Ziemi oraz pierwszy raz w znanej historii człowieka- w kosmosie.

Jednym z przyczynków do dosyć wartkiego przebiegu wydarzeń tamtego okresu była nieustanna konkurencja dwóch bloków politycznych i ta nutka niepewności czy aby za żelazną kurtyną przeciwnik nie ma więcej. O ile po stronie radzieckiej wspomniana nutka niepewności miała się dobrze gdyż o wielu epizodach dowiadujemy się dopiero dzisiaj  to Amerykanie z drugiej strony często reprezentowali Hollywoodzki styl bycia. Potwierdzeniem ostatniego zdania było ogłoszenie przez USA programu budowy wojskowej stacji kosmicznej MOL jako „jednej z najznaczniejszych decyzji w epoce kosmicznej”. Strona radziecka  na „najdonioślejsze” wydarzenia nie mogła nie zareagować. Rozpoczęto szereg projektów mających być odpowiedzią na amerykańską prowokację. Jedną z bardziej znanych konstrukcji z tej odpowiedzi wynikających była seria wojskowych stacji orbitalnych Ałmaz, którą to szeroko opisałem w jednym z numerów AstroNautilusa. Rosjanie nie lubiąc stawiać wszystkiego na jedną kartę i wiedząc, że Ałmazy będą skomplikowanym systemem na którego gotowość przyjdzie poczekać rozglądali się za innymi rozwiązaniami.

Wprawdzie ZSRR to nie korporacja ale plan naprawczy musi być

Leonid Smirnow, przewodniczący Komisji Wojskowo- Przemysłowej   w sierpniu 1965 roku (a więc rok po porzuceniu projektów Sojuza P i R) zadecydował o pracach mających jak najszybciej wysłać na orbitę wojskowy statek służący celom militarnym. Pomysł przedstawił w na zebraniu partii, która zleciła wykonanie odpowiedniego statku Dimitriemu Kozłowowi który był odpowiedzialny za prace nad zaniechanymi wojskowymi wersjami Sojuzów. Dimitrij miał za cel umieścić na wyrzutni statek gotowy do startu do roku 1967.

Co my tu mamy i co z tego można zrobić…

Bazowy Sojuz 7K-OK. Od tej konstrukcji opracowywano wojskowe modyfikacje.

Bazowy Sojuz 7K-OK. Na podstawie tej konstrukcji opracowywano wojskowe modyfikacje.

Początkowo Sojuz VI Zwiezda bo tak oznaczył swój statek sam konstruktor miał się niewiele różnić od od bazowego Sojuza 7K-OK. Identyczna konfiguracja z wyjątkiem modułu orbitalnego, którego wyposażenie miał stanowić sprzęt wojskowy. Kozłow pracując nad projektem zauważył jednak, że opracowywanego Sojuza męczy szereg bolączek, które wyszły na jaw przy pierwszym jego locie w listopadzie 1966 roku. Dla przypomnienia statek uległ zniszczeniu. Miesiąc później podjęto kolejną próbę i wystrzelono drugi egzemplarz, który wadliwie zdiagnozował awarię rakiety i ewakuował kapsułę za pomocą wieżyczki ratunkowej. W wyniku tych wydarzeń Dimitrij postanowił całkowicie zmienić konstrukcję swojej Zwiezdy.

Coś nowego

W pierwszym kwartale 1967 roku przedstawił statek o zmienionej konfiguracji. Kapsuła powrotna została umieszczona na samym przodzie pojazdu (w seryjnym Sojuzie jest w środku za częścią orbitalną). Powiększony i cylindryczny (zamiast sferycznego) moduł orbitalny znalazł się za nią. Ta z pozoru prosta zamiana miejscami wymogła poradzenie sobie z nową klasą problemów. Najbardziej kontrowersyjnym z nich było zamontowanie w tarczy ablacyjnej włazu który umożliwiał przedostanie się załogi do części orbitalnej. Jak wiemy tarcza ta przyjmuje na siebie całość temperatury tarcia podczas wejścia w atmosferę i jej jednorodność wydaje się być oczywistością. Początkowo na drodze temu pomysłowi stanął sam Miszyn który po śmierci Korolewa przejął władzę w OKB-1. Uznał ten pomysł za niebezpieczny jednak jak pokazały testy kapsuły WA projektowanej dla statku TKS z takim właśnie rozwiązaniem, nie było się czego bać.

Makieta Zwiezdy (źródło: Astronautix.com)

Makieta Zwiezdy (źródło: Astronautix.com)

Sam statek miał być dwuosobowy a załoga miała zajmować miejsce w kapsule w konfiguracji tandemu a nie jak znamy dzisiaj obok siebie. Instrumenty nawigacyjne znajdowałyby się na po bokach. Według niepotwierdzonych źródeł wieżyczka ewakuacyjna miała być usunięta i zastąpiona fotelami katapultowanymi jednak ciężko wyobrazić sobie takie rozwiązanie.

Bez broni to nie to samo

Zwiezda miała być statkiem wojskowym o różnym przeznaczeniu. Pojęcie „różne przeznaczenie” obejmowało 23 mm samopowtarzalne działko zaprojektowane do pracy w przestrzeni kosmicznej (zastosowane realnie kilka lat później na Ałmazie OPS-2). Na potrzeby celowania kapsuła została wyposażona w mały wizjer. Wątpliwości konstruktorów dotyczące reakcji statku w postaci niekontrolowanego zachowania w trakcie używania broni zostały rozwiane podczas naziemnych prób. Celowanie miało odbywać się poprzez manewry całym statkiem gdyż sama broń była zamontowana w stałej pozycji.

Kosmiczne działko Nudelman 23mm

Kosmiczne działko Nudelman 23mm

O ile kontrola lotu i obsługa uzbrojona odbywała się z pokładu kapsuły to główne urządzenia badawcze służące namierzaniu satelitów czy obserwacji powierzchni Ziemi znajdowały się w cylindrycznym module orbitalnym. Załoga mogła tam pracować w misjach trwających do miesiąca. Trzeba powiedzieć, że to bardzo długi czas zważywszy na fakt, że pomimo iż moduł orbitalny był powiększony w stosunku do podstawowego Sojuza to dalej mniejszy od jakiejkolwiek istniejącej w przyszłości stacji kosmicznej.

Panele słoneczne? Mamy coś lepszego…

Chyba najbardziej charakterystcznym elementem czyniącą sylwetkę znanego wszystkim Sojuza są jego „skrzydełka” czyli panele fotoogniw słonecznych, które wraz z cylindrycznym modułem orbitalnym uniemożliwiają pomylenie tej konstrukcji z czymkolwiek innym (nie licząc towarowego Progressa).

Dimitrij Kozłow w swojej Zwieździe zdecydował się jednak na inny rodzaj zasilania.  Nie lubił paneli słonecznych z kilku podstawowych przyczyn. Po pierwsze baterie które te ogniwa by ładowały ważyły dużo. Innymi powodami było niewygodne manewrowanie statkiem, który musiałby się ustawiać w odpowiedniej pozycji względem Słońca żeby zmaksymalizować skuteczność ładowania baterii. W misjach zwiadu optycznego taki model lotu był niedopuszczalny. Priorytetem było takie ustawienie statku, żeby instrumenty optyczne były zwrócone w kierunku Ziemi. Z powyższych powodów zdecydowano się na radioaktywny sposób generowania energii: radioizotopowy generator termoelektryczny (RTG). Ze względu na niebezpieczeństwo związane z promieniowaniem dwa takie generatory zostałyby umieszczone najdalej od załogi w tylnej części modułu serwisowego. Logiczne założono, że niedobrze by było gdyby spalały się w atmosferze przy powrocie statku gdyż groziło to skażeniem atmosfery. Postanowiono umieścić je w kapsułach powrotnych. Dzięki temu na ziemi lądowałaby kapsuła z astronautami i dwa pojemniki z generatorami RTG, które można by użyć w następnym statku.

W 1967 roku Zwiezda i rakieta nośna Sojuz- M były gotowe do wyprodukowania. wszystkie testy i materiały były zakończone i zaakceptowane.Lot mógłby się odbyć w 1968 lub 69 roku. Tak się jednak nie stało…

Miszyn czuje się urażony 

Gdy prace rozwojowe nad Zwiezdą dobiegły końca projektem w niezdrowy sposób zainteresował się główny konstruktor OKB-1 Miszyn (następca na stanowisku po śmierci Korolewa w 1966r.). Wkrótce stało się jasne, że chciał przejąć program Sojuza VI od Kozłowa który poświęcił mu ostatnie lata. Miszyn czuł się obrażony faktem wprowadzenia poprawek do Zwiezdy które omijały bolączki jego Sojuza 7K-OK. W rezultacie zaczął głośno (na tyle głośno żeby partia usłyszała) krytykować użyte przez Kozłowa rozwiązania w postaci RTG oraz „dziury” w osłonie termicznej mając na myśli pomysł z włazem. Pomysł, który Miszyn proponował w zamian był niczym innym jak wcześniejszym pomysłem Dimiriego Sojuza-R o którym pisałem wcześniej! Zastąpił on jedynie jego pojazdy swoimi.

W rezultacie skomplikowanych machinacji i zakulisowych działań program Kozłowa zostaje przejęty przez Miszyna w 1968 roku. Nie mógł się jednak zwycięstwem cieszyć odpowiednio długo gdyż rok później zdecydowano się zamknąć i jego program. Warto wiedzieć, że opracowywany przez niego Soyuz 7K-S nie trafił do kosza tak jak stało się ze Zwiezdą a posłużył za bazę opracowania kosmicznej taksówki dowożącej kosmonautów na stacje kosmiczne- Sojuza T i późniejszego TM.

soyuz

Model Sojuza-T bezpośredniego następcy niezbudowanego militarnego 7K-S

Sojuz TM- spuścizna po anulowanym programie wojskowym

Sojuz TM- spuścizna po anulowanym programie wojskowym

przypis1- http://www.russianspaceweb.com/almaz_origin.html (MOL challenge)

Rosyjskie przymiarki do uzbrojonej wersji Sojuza (1963-64r.)

 Orland Krzyżanowski, na podsatwie: http://www.astronautix.com/craft/soyuzp.htm   „Soyuz P”

Sojuz 7K-VI (źród: http://astrotek.ru/)

Rosyjskie statki Sojuz znane są przynamniej z widzenia każdemu amatorowi kosmicznych klimatów. Od kilkudziesięciu lat pełnią rolę kosmicznych taksówek dowożących astronautów do wszystkich stacji kosmicznych poza Skylabem z lat siedemdziesiątych oraz chińskim laboratorium orbitalnym Tiangong 1. Jeżeli ktoś miał okazję i chęci zapoznania się z jego historią posiadł bardziej tajemną wiedzę, że miał pierwotnie dowieźć rosyjskich kosmonautów na Księżyc (Sojuz ŁOK: Łunnyj Orbitalnyj Korabl). Prawdziwy fanatyk tematu znajdzie jeszcze trzecie dno historii sięgające projektu Sojuza w wersji uzbrojonego kosmicznego myśliwca- Sojuza 7K-P (P od rosyjskiego słowa „Przechwytujący”)

Wojsko ma kasę… 

To, że od początków eksploracji przestrzeni kosmicznej Związek Radziecki stawiał na jej militarne wykorzystanie nie stanowi tajemnicy. Siergiej Korolew, główny konstruktor obok swojego mniej znanego konkurenta Władimira Czełomieja, zdawał sobie z tego doskonale sprawę. Gdy projektował swój wielozadaniowy statek, który miał być następcą ograniczonych w swym potencjale Wostoków wiedział, że większe szanse na zdobycie finansowania będzie miał, jeżeli zainteresuje swoim pomysłem wojsko. Właśnie na potrzeby wojskowych Przygotował projekty dwóch wersji swojego bazowego Sojuza A (7K).

Wczesna wersja Sojuza z lat 60-tych. Jak widać sporo się zmieniło.

Wspomnianymi propozycjami były Sojuz 7K-P jako kosmiczny statek przechwytujący oraz Sojuz R jako wersja służąca służbom wywiadowczym. Wersja przechwytująca miała użyć dodatkowych stopni rakietowych, które umożliwiłyby mu osiągnięcie wrogich satelitów na orbitach o wysokości do 6000 km (dla porównania graniczną wysokością dla wahadłowców STS było 500 km) . Rosyjskim wojskowym spodobał się ten pomysł… mieli solidne podstawy, żeby im się podobał.

Po drugiej stronie żelaznej kurtyny Amerykanie głośno chwalili się swoim najnowszym pomysłem. Był to projekt wojskowe stacji orbitalnej MOL opartej o architekturę programu Gemini.

Dimitrij zajmie się wami

Pomimo propozycji dla wojska Korolew przeliczył swoje siły. Nie był wstanie pracować Jednocześnie nad wersją, Sojuza A angażować się w bieżący projekt dwuosobowego statku Woschod oraz projektowania ciężkiej rakiety nośnej N1. W związku z tym oddał militarne Sojuzy do filii swojego biura mieszczącego się w Samarze prowadzonej przez Dymitriego Kozłowa. Ten ostatni wydawał się idealnie nadawać do tej roli. Miał doświadczenie w projektowaniu satelitów zwiadowczych Zenit. Aktywnie zaczął projektować Sojuza P w 1964 roku. Jego głównym celem miała być inspekcja własnych oraz niszczenie wrogich satelitów przez spotkanie się z nimi na orbicie. Pierwotny plan zakładał, że po przebyciu w pobliże satelity kosmonauta wykona spacer kosmiczny w celu jego inspekcji. Plan ten z pewnego prostego jakkolwiek wybuchowego powodu został odrzucony. Rosjanie zabezpieczali wszystkie swoje satelity materiałami wybuchowymi, żeby nikt niepowołany nie miał możliwości majstrowania przy nich. Istniało duże ryzyko, że po prostu wybuchnie gdy podejmie się próbę jego  naprawy, co skutkowałoby odwrotnymi konsekwencjami w stosunku do zamierzonych. Logicznie założono, że Amerykanie najprawdopodobniej również zaminowali swoje satelity. Projekt trzeba było dopracować i w ten sposób powstała wersja 7K-PPK

Zdjęcie Sojuza z lat 60tych. Oddaje klimat epoki.

 Lepiej się nie zbliżać- uzbrójmy go…

W wyniku powyższych rozważań oszczędzono kosmonaucie konieczności dotykania osobiście niebezpiecznych jak się okazało satelitów. W wersji PPK Sojuz zyskał uzbrojenie, na które składało się osiem rakiet. Po osiągnięciu dystansu 1 kilometra kosmonauta odpaliłby je. Na wskutek opóźnień z priorytetowym Sojuzam A nie zdecydowano się na powstanie tej wersji jednak nie umarła ona całowicie… (część dalsza nastąpi)

Wkrótce- historia Sojuza VI